15 czerwca 2013

Przedślubne sny


Karolina:

Dzień Naszego ślubu. Jesteśmy już w Kościele. Jest już po przysiędze małżeńskiej. Kamil ze stresu zamienił się w psa. Pięknego psa prosto z bajki Coralina. Mamy iść pod ołtarz Maryi z podziękowaniami, ale zgubiłam bukiet. Judyta z Samborem śpiewają Ave Maria, a mój Tata gra na organach. Werka weszła na prezbiterium i szuka mojego bukietu. Zamiast niego znalazła 400 zł. Stwierdziłam, że zamiast kwiatów na ołtarz mogę położyć cztery stówy. Tata zaczął grać marsz weselny na wyjście, a ja musiałam szukać szczekającego Kamila. Znalazłam. Pogłaskałam. Moja Mama wstaje z ławki i z politowaniem pyta:
- Karolina, Kamil tak zawsze będzie zmieniał się w psa przy nadmiernym stresie?
- Tak.
- Chcesz tego? Wytrzymasz to?
- Mamo, pokochałam Kamila takim jaki jest i z tym też muszę sobie poradzić.

Kamil:
Miałem trzy sny:
Pierwszy to Karolina zaprosiła mnie na swój ślub. Przez cały sen nie mogłem się pozbierać jak to możliwe, przecież za tydzień mieliśmy wziąć nasz i go nie odwołała. 

Drugi to mój kolega ze studiów, z którym już sporo czasu się nie widziałem zabrał mi klucze od domu i nie miałem dokąd wracać.

Trzeci spodobał się Karolinie najbardziej. Był o reporterach czasopisma playboy, którzy co roku jadą na jakąś klasztorną wyspę i porywają najpiękniejsze zakonnice by zrobić im sesje.



Stres. czyli 7 dni do ślubu!


2 komentarze:

  1. Ja też tam jestem?? :D oja :d to by nie było dobre gdybym śpiewała :D:D :D:D:D Judyta :P

    OdpowiedzUsuń
  2. tak mi się przyśniłaś! :P

    OdpowiedzUsuń