17 października 2016

Kwaśne Jabłko, Włodowo 27

Przyjechaliśmy mocno przed czasem. Doba hotelowa zaczyna się tutaj od 15. Przyjeżdżamy. Nikogo nie ma na powitanie. Nagle podjeżdża traktor, wyskakuje Pan, mówi, że jest Jackiem i zaprasza. Oddaje Nas w ręce miłej jasnowłosej Pani. Ja tłumaczę się, przepraszam, że tak wcześnie, że ta doba hotelowa od 15, a my tak szybko. Pani patrzy na mnie z jakimś dziwnie skrzywionym grymasem, od śmiechu. Przekazuje Nam klucze i zaprasza na kawę. Wchodzimy do Naszego apartamentu i szczena mi opada. Z zachwytu. Wszystko tak cudownie dopracowane. Niby widziałam zdjęcia na blogach, portalach, internatach, ale zobaczyć to na żywo... Idziemy na obiecaną kawę. Wchodzimy do pomieszczenia, które wita Nas ogromnym stołem, otwartą kuchnią i znów uśmiechniętą Panią, która częstuje kawą. Herbatę możesz sobie zrobić, kubki możesz sobie umyć, możesz wejść dalej do salonu, puścić swoją ulubioną muzykę, Dzieci dostrzegają zabawki, już ich nie ma. Możesz rozłożyć się na kanapie i siedzieć. I odpoczywać w dobrze zaprojektowanym pomieszczeniu. Bo przytulnym. Bo wchodzisz i czujesz się jak u siebie. Jakbyś tu całe życie zalegała na tej kanapie.

Potem wchodzą kolejne osoby. Nie ogarniasz, tyle tu ludzi. Nie witają Ciebie oficjalnym tonem, podchodzą mówią cześć, jestem Łukasz, zrobić Ci kawy? Cześć, jestem Marcin, jak się czujecie? I Ty znowu nie ogarniasz. Ej, gdzie spisanie dowodów? Instrukcje? Opłacanie doby hotelowej? Po prostu już tu jesteś i wsiąkasz w tą atmosferę.

Potem jest obiadokolacja, przy tym pięknym stole. I siadają obok Ciebie, na przeciwko, ludzie. Obcy ludzie. Rozmawiają, uśmiechają się, a Ty w to wsiąkasz.

Na drugi dzień śniadanie. Pachnie chlebem, boczniakami, kozim serem. Jesz i znowu się uśmiechasz. Uśmiechasz się, rozmawiasz z ludźmi jakbyście znali się od przedszkola. I wsiąkasz do reszty. 

Dopisek Kamila:
Kwaśne Jabłko to taka wieś z przywiezionym kawałkiem miasta. W kuchni widać jak kucharki gotują w Thermomiksie, a w salonie jest rzutnik i sprzęt audio. Cydr jest w kilku smakach zależnie od odmian jabłek. Miejscowy jest też chleb i konfitury. Zarówno produkty Ewy i Marcina są na sprzedaż jak i te od okolicznych gospodarstw. My zabraliśmy do domu bardzo aromatyczny, olbrzymi chleb. Karol splądrował krzaki z malinami i ogólnie miejsce pasuje najbardziej dla rodziców z dziećmi. Jest cicho i dużo miejsca do biegania. 

więcej tu: Kwaśne Jabłko













11 września 2016

Babie lato na pipidówie.

 U Nas na pipidówie babie lato w pełni. Wszędzie pajęczyny i pająki. Kwiatu pająkami zafascynowany. Kamil, jak to Kamil, zna się na wszystkim, także postanowiliśmy uwiecznić nasze osiedlowe okazy. PRAWIE się udało.